Dzisiaj spotkałam się z moją kuzynką. Mimo,że umówione byłyśmy na jutro. Dawno się nie widziałyśmy, ponad półtora roku. Bardzo ostatnio chciałam się z nią spotkać, a kiedy dowiedziałam się, że była w szpitalu to musiałam się z nią spotkać. Kiedy ją zobaczyłam nie wyglądała tak jak to półtora roku wcześniej strasznie się jej przytyło,nie mam nic do tego, ale żeby aż tyle w ciągu osiemnastu miesięcy? Kiedy z nią rozmawiałam okazało się, że całkowicie wycofała się ze swojego wcześniejszego życia, dziewczyna która była wcześniej strasznie towarzyska wycofała się praktycznie ze swojego dotychczasowego życia, kiedy próbowałam ją dotknąć albo robiłam to całkowicie przypadkowo to się odsuwała, a powód dlaczego trafiła do szpitala był taki, że popadła w depresję. Kocham ją, wcześniej myślałyśmy całkiem podobnie, nadal jest tak samo. Nie dziwię się czemu to skończyło się u niej tak a nie inaczej, ja sama ledwo daję radę.
Spotkałam jej koleżankę całkowicie zakręcona dziewczyna, mówiła o wszystkim i gęba jej się nie zamykała.
Kiedy nadszedł koniec naszego spotkania, zapytałam jak mam dojść na przystanek, po drodze zaczęłam mówić sama do siebie, przez co ludzie się na mnie krzywo patrzyli. Było już ciemno kiedy byłam w swoim "miasteczku", wszędzie latarnie już się świeciły, idąc chodnikiem dotarłam do miejsca gdzie żadna z latarni nie działała, było strasznie ciemno i ta ciemność sprawiła, że zaczęłam odczuwać niepokój. Nigdy wcześniej nie bałam się ciemności, stawiając kolejne kroki w ciemności zaczęłam się delikatnie trząść.
Z dnia na dzień zaczęłam cierpieć na nyktofobie.
wtorek, 22 marca 2016
(Pon) 21 marca 2016
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz